He he. Ściągnęłam ze strychu stary gramofon taty i te czarne płyty XD. Tata podłaczył mi to wszystko do starego jak świat wzmacniacza i słucham sobie TSA i Oddziału Zamkniętego, Perfectu, Lady Pank, Pink Floyd i tak dalej, a powiem wam całą historię przedsięwzięcia owego:
Robię sobie herbatę i rzucam stwierdzenie, że jeśli podczas ćwiczeń słucha się rocka spala się owiele więcej kalorii niż przy słuchaniu tego kretyńskiego techno. O metalu już nie wspominając. Mamma stwierdza, ze jej to nawet ćwiczenia niepotrzebne i jakby posłuchała mojej muzyki przez dłurzej niż pół minuty, to by schudła na patyczek. Pytam się taty, który wyraził nieco żywsze zainteresownie tematem, czy słuchał metalu. No to on mi zaczął wymieniać zespoły i stwierdził, że ma te czarne płyty na strychu i gramofon. Skacząc po różnych tematach doszliśmy do opowieści starszych o PRL'u. Cóż, uwielbiam jak opowiadają o PRL'u. O tym co było w sklepach (czyli nic), jaka była wartość pieniądza, o realiach tamtego czasu, mentalności ludzi i o różnych smiesznych i nieśmiesznych historiach.
Wreszcie mam stwierdziła, że to ie były dobre czasy, nie, wręcz przeciwnie, były złe. Nic nie było. ale teraz w sumie mamy nadprodukcję. Nie potrafimy rozsądnie korzystać z tego, co zostało nam dane. Marnujemy jedzenie i inne produkty. A przede wszystkim marnujemy wolność. Prawdziwą wolność. Wolność zarówno cielesną jak i umysłową, psychiczną. Żyjemy w sidłach teraźniejszości. Ale nikt tego nie widzi. Albo nie chce widziec...

PS:. Słuchając Pink Floyd. Zmieniłam szablon. Tyl;ko dlatego, ze stary zacża mnie wkurzać. Ale ten jest jeszcze nie skończony, poza tym tymczasowy. Na razioe brak czasu na coś lepszego. (mam nadzieje, że muzyka wam działa xP)