Natchniona ta jakże przecudowną sobotą, oświetlonym prominiami jesiennego słońca ogródkiem i skrzekiem jakiegos wyjątkowo natrętnego ptaka stwierdzam, że:
a) nauczyciele są totalnie powaleni. I nie chodzi tu o skandaliczna ilośc pracy domowej, którą nam zadali, ani o to, że mam klasówke z geografii z rzeczy, których nie ma w podręczniku, a ni o to, że nienawidze WOS'u. Chodzi o samo ich skrzywienie psychiczne.
b) jestem całkowicie do niczego. Jak ten odnaleziony po latach klucz, który nie pasuje do żadnego zamka. I coraz bardziej rozumiem bohaterki tych durnych amerykańskich powieści, które lubię czasem poczytać jak "Pamiętnik Ksieżniczki". Tylko, stety niestety nie jestem ani księżniczką, ani wybawicielką Ameryki i nawet dzięki Bogu nie mam strikte wroga. Za to mam wszystkie pozostałe wady, z problemami z włosami z włącznie. I z niebywałą zdolnością do narzekania.
c) po prawej stronie, w moich ukochanych reklamach vip są dwa blogi. Pierwszy- "shaman-destiny", drugi- "destiny-of-shaman". Ludzie....
d)moje stwierdzenie, że idę się powiesic nie wywołuje głębszych emocji
e) dotknęla mnie psychotyczna epidemia głupoty
f) nie jestem taka znowu wcale jak mi się wydawało, co ogranicza ilość mych zalet do minimum
g) nauzyciele są powaleni. Było? Trudno.
h) skończyłam serię jedynego shojo, jakie ogladałam i jestem załamana. Że się skończyło. Było tak totalnie cudowne. I oryginalne, że tak powiem. Fruits Basket, jakby ktos się pytał.
- koniec mojej załamenej notki. Idę się pogrążyć. -
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi:
znowu
czwartek, 23.listopada.2006, 15:35
Znowu nowy szablon. Ja to już mam chyba jakąś awrsję do pozostawania przy jednym szablonie dłużej niż miesiąc. No, niż dwa. Ale ten, mimo, że wyjątkowo nie jest mojej roboty, bardzo mi odpowiada. A szczególnie jego wymowa. Julka kiedyś stwierdziła, że powinno być tak, że pierwszy szablon jest już do końca i nie da się go zmienić. Chcyba się zgadzam.
Hmmm... Ostatnio dużo się dzieje wokół filozofii w moim jakże cudownym codziedzennymk życiu. Dużo- to znaczy aktualnie na polskim przerabiamy nurty filozoficzne. (o, jak zwykle przerwa na relkamy vip. Jak sądzicie, zapisać do RPG o klubie Winx? Co? To takie kuszące...). Wracając do filozofii, to w większości chodzi o receptę na szczęście. Stoicy mój, że spokój i umiar, epikureiści że przyjemnośc,a żelazkoiści, czy magdalenkoiści twierdzą, że:
- luz totalny. Dostałeś pałę? Poprawisz. Tylko nie mów starszym, zanim tego nie zrobisz. Co nie oznacza, że nie możesz ponarzekać. O tak, to jest wskazane. Nic to nie da, ale pomaga.
- nie płacz. Płacz nic nie pomoże. Weź się w garść i idź dalej.
- pomóż. Pomaganie sprawia tyle przyjemności :)
- uśmiechnij się. Do przyjaciela, wroga, nieznajomego. To najlepsze, co możesz zrobić.
- nie poddawaj się. Nic dodać, nic ująć.
- nie żałuj. Załuje się tego, czego sie nie zrobiło lub zrobiło nieprzemyślanie, więc:
- myśl. Inteligencja jest receptą na szczęście.
- ciesz się z małych rzeczy, z dużych rzeczy, ze wszystkiego. Jest ok? Nie jest? Będzie.
- pamietaj o marzeniach. A jak nie wiesz, co robić, to nie rób nic.
Byłam na blogu, który nawiasem jest w moich ulubieńcach. Autorka nie lubi Japonii, co ją zewsząd otacza. A ja się wkurzam, bo ciągle widzę tutaj, o po prawej jak teraz pisze, reklamu ff o jakiś znanych i lubianych anime. Ludzie! Chcecie fan fickować mangę/anime, to róbcie doujinshi! Masz bloga o Japonii? To, cholero jedna, wiedz o niej coś więcej niż, ze Naruto narysował Masashi Kishimoto, Shaman Kinga Hiruyoki Tokei, a Japonia to wyspa na wschodzie Azji. Proszę bardzo ciekawe, czy którach z tych inteligentnych autoreczek mi powie, w jaką odmianę buddyzmu wierzą japończycy, jak nazywają sie ich alfabety i chociaż po łebkach skróci ich historię. Och, las rąk w górze!
Jak zwykle proszę KOGOKOLWIEK kto by poczuł sie urażony o niekorzystanie z niezwyle obszernego słownika przeklenstw. Bo nie chce mi się czytać tego, co słysze przez większość z 365 dni w roku.
(po prawej dwa hp i jedno th. Ludzie, ratujcie!!!)
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi:
W sklepie z odzieżą ( uech, jak to dumnie brzmi),. Za dumnie. W sklepie z potocznie zwanymi jeansami, o których praktycznie nikt nie ma pojęcia, że kiedyś służyły jako odzież robocza dla górników odkryłam, ze jeśli nie nosić rozmiaru 34 (27), to przykro mi bardzo, ale nie znajdziesz spodni dla siebie. Nie licz na oryginalne spodnie z cienkiego, ciemnego jeansu z dwonem,a przede wszystkim luźne i wyglądające na sprane. Nie, jeśli nosisz 36/38, to możesz sie pocałowac gdzieś, a nie kupić luźne spodnie. Dobrze leżą tylko na wieszakach/manekinach/modelkach. Heh, a potem niech ktos się spyta, dlaczego społeczeństo, głównie płci żeńskiej, ma obsesję na punkcie wyglądu zewnętrznego i figury. A dlaczego nie? Wszędzie wymagane jest: bądź piękna, szczupła, zgrabna i powabna. Nie? Przegrana pozycja poza podium. Rozmiar 34 gwaracją odniesienia sukcesu w życiu!
A w Smyku leciały kolendy.
Jechałam potem sobie przez Warszawę i zobaczyłam taki obrazek: kobieta, bezdomna/z jakiś społecznych dołów, czy też w inym stanie, ale wiecie chyba, co co mi chodzi, zbierała z ziemi jakiś kawałek starej wykładziny i wkładała do takiej toby na kółkach. Pięć metrów dalej stał pomnik ofiar getta bodajże. Chudy, zmęczony męczyzna rozrywa kraty pomiędzy kamiennymi murami. Symbol wolności, wydostania sie z ucisku. A ja się pytam, co z tym światem jest nie tak? Lub, papugując pana Lisa, co z tą Polską? Ja wiem, nie zagwarantuje się wszystkim godnego bytu, ale jednak... Wiecie o co mi chodzi.
Aktualnie jestem w żałobie, że nie kupiłam Megatokyo. Niestety, tata mnie pogonił z Empiku. Za długo się zastanawiałam między Record of Lodos War, chińskim Chongchu, Hellsingiem, a wyżej wymienionym. Widziałam trzeci tom FMA. Cudo *_*. To tak abstrachując od wyższej części notki.
ironmiyako.deviantart.com
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi:
Wkurzona jestem.
Dlaczego?
Nie jest dobrze.
Dlaczego?
Naprawdę nie jest.
DLACZEGO???
Co ty sie tak pieklisz?
...!
Aha, rozumiem.
No to co jest "nie dobrze"?
Świat.
Co jeszcze?
Życie.
Co jeszcze?
Szkoła.
Co jeszcze?
A to mało?
Owszem.
Spadaj.
Ok.
Kurcze, czuję coś dziwnego. Niemoc? Strach?
Czemu?
A JA WIEM?!
Za dużo tego, co?
No...
Nikt nie mówił, że życie będzie łatwe, Madziu.
Spadaj.
Powtarzasz się.
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi:
Czasem wydaje mi się, że (moje) życie przypomina wyścigi Nascar. Moje jest w nawiasie, bo w sumie to większości z nas. Tak mi się zdaje, przynajmniej. No bo pędzimy sobie tak...Szybciej... I Szybciej, i szybciej i dalej i wyprzedzaj i szybciej, JEDZIEEEEEEEEEESZ!!! Coraz dalej, coraz ambitniejsze cele, coraz szybciej, coraz więcej zużywasz paliwa, coraz więcej ludzi wyprzedzasz. I dziwisz się, dlaczego pozostali uczestnicy rajdu czasem są tacy złośliwi. Dlaczego się na nich zawodzisz. Dlaczego zajeżdzają ci czasem droge z pełna premedytacją. A jak maja tacy nie być? Jedziecie po równoległych torach, ku jednej mecie, kto pierwszy ten lepszy. I tak cały, calutki czas. Tylko prześcigamy sie w wygladzie naszego pojazdu, wzorując na okładce "Auto Magazynu" i najnowszego Porshe. Smukla sylwetka, piekna, bez skazy, idealna, pociągająca... Od czasu do czasu zatrzymujemy sie wymienic opony i nalać paliwa. I dalej, szybciej!
Zinterpretuj jak tylko sobie chcesz.
Dzisiaj mieliśmy w szkole jakis totalnie durny teatrzyk o narkotykach. Durny, bo nie życiowy. Nie,k żebym miała doświadczenie. Ale po prostu wioem. Każdy wie. Dorosli mówią: "Ty jesteś dziecko, nie rozumiesz". Ale ja rozumiem czasem nawet więcej niż oni. Wracając do nieżyciowego teatrzyku, moich, Julki i Kaśki komentarzy i ogólnie pojętej brechty z doczesności.
Teatrzyk opowiadał o chłopaku, który, naturalnie, ćpał. Już siedem miesięcy(wyglądał normalnie, jeszcze żył, i wcale nie robił wsyzstkiego, by zdobyc dragi. Ba, chciał sprzedac jakiś tandetny łańcuszek i myslał że to coś da.
- przyjaciel obiecuje mu zdobyć, jak to ładnie nazywają "narkotyki". Pomijąc slangi i różne takie
- chłopak kłóci się z matką. Jakież to było urocze...
- ten kumpel-Pumba, który miał załatwić dragi, przychodzi sztachniety i kopie w kalendarz na oczach główno-bohaterskiej sieroty, która nic nie rozbi( a nie, iągęła go za nogi -_-") a nie zadzwonił po pogotowie, czy cóś
- przyznaje sie chłopak matce(na kolanach ja przepraszał X_x), matka, wyjeżdzająca do babci, dzwoni do pedagog, pegagog przychodzi i wysyła gościa na odwyk.
- na odwyku chłopak poznaje dziewczyne z boską fryzurą (afro), która mówi mu, że tu wszyscy umierają, bo z dragów nie ma wyjścia, i że niedługo sam nie będzie wiedział, czy znią właściwie gadał czy nie
- wychodzi z odwyku i jak gdyby niegdy nic, wraca do szkoły
Coś tam jeszcze na koniec mówili, ale zasnęłam. Ten teatrzyk miał uświadomic nam, że szluty są złe. A pokazał tylko, że z tego można wyjść i to nawet nie jest takie trudne. A, żeby było ciekawiej, żaden z tych wyluzowanych kolesi nie uzył innego słowa niz "narkotyki".
Wracałam do domu przez marznącą mżawke, mając w uszach cudowne brzmienie Nany Kitade, Myslovitz, Nightwisha i Orson i zastanawiałam sie, po co niszczyć sobie życie. Po jaką cholerę brać, pic i jarać. Zaczynasz, bo cię oskarżą o tchórzostwo. I co? I tchórzysz, bo im ulegasz. Dużo osób może mi mówic: nie wiesz, nie byłas w takiej sytuacji, nie wiesz, co byś powiedziała. Potencjalny oponencie, wiem. "Sory, nie." Tchórysz, głupai jesteś. "Sam jesteś głupi jesteś, jak nie rozumiesz nie. Nie jestem debilką, nie potrzebuję tego. Nie potrzebuje ludzi, którzy zavhowują się tak czy inaczej. Prędzej będę sama niż sie poddam. Głupie, bo dumnie brzmi? Przecież w każdym z nas drzemie idiota..."
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi: