piżama.
czwartek, 18.marca.2010, 19:51
najbardziej lubię jak nikt mnie nie widzi. jest mi dobrze i wygodnie. nie boję się wtedy nic a nic. cieszę się swoją egzystencją. tylko wtedy, gdy nikogo nie ma obok.
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi:
przecież to się wykończyć normalnie można. mózg napuchnięty jak po ciężkiej imprezie, swędzące ucho środkowe i odkręcony kran prawej dziurki. kill me, no wait! I'm already dead.
ale to nie tylko pyłki i alergeny, Boże. permanentną alergię na ludzi mam. (no oprócz tych paru osób z którymi spędziłam noc dzisiejszą, hoho :]) to straszne jest. jak jestem w tłumie ludzi, w towarzystwie, co nie wiem co mam robić z ciałem, jest go za dużo, chcę się schować gdzieś w dziurze, a najlepiej zniknąć w ogóle. jak w domu siedzę to też, żeby nie musieć wychodzić, żeby nie istnieć albo nie być widzianą, koszmarek. moje mniemanie o sobie jest zaniżane jeszcze przez wieczną odrębność, kompleksy i potworny strach. przed czym? przed tym co sobie ludzie pomyślą? chyba tak. szczególnie, kiedy nie mają dla mnie żadnej wartości.
nienawidzę się czasem. często. zwykle. a najciekawsze jest to że się otaczam albo słyszę często o ludziach z problemami psychicznymi, takimi poważnymi i się nienawidzę jeszcze bardziej że moja nienawiść do siebie jest tak niepoważna.
i tyle na ten temat. apsik. kurna.
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi:
a jak tu teraz zacznę pisać, że mi się nie podoba, bo będę jak typowa Polka.
życie.
byłam sobie w południowym Tyrolu, na narty niby, ale dostałam po raz kolejny zapalenia herpetycznego rogówki i skończyło się na szpitalu w Bruneck albo Breneck, nie jestem do końca pewna. miejscowość wielkościowo nieduża. za to szpital, że w Warszawie, stolicy tego kraju w środkowej Europie, przed Chicago miastem z największą zawartością Polaków, takiego nie uświadczysz. U nas dobrze, że to stoi w ogóle, i roztopiony śnieg ścieka tylko na ostatnie piętro, nie na parter. ale nie chodzi o marną postpeerelowską infrastrukturę w porównaniu ze zgniłym zachodem, ale o ludzi. nie spotkałam się z nikim niesympatycznym i nieuśmiechniętym, żadnych skwaszonych pielęgniarek, wkurzonych staruszek na lekarzy wkurzonych na wkurzone staruszki. wszyscy mówili mi DZIEŃ DOBRY. po ichniemu oczywiście, ale można się było poznać. to był kosmos. inny świat. ale jak to? jak to, że byle jaki człowiek ma znaczenie? niesamowite. taka ilość empatii może przyprawić przeciętnego Polaka o zawał serca. szczególnie jak się potem wróci. hehe.
niemniej jednak zaczęłam się coraz poważniej zastanawiać nad studiami za granicą, wbrew nadziejom pana premiera nie ma tu za wiele fajnych rzeczy. znaczy niby są, ale nie ukrywajmy, na ASP teraz liczą się bardziej nazwisko i stan znajomości kopertowej z kadrą niż zawartość teczki. chciałabym zobaczyć co innego. trudno o kreatywność kiedy wszyscy chcą cię zrobić w ch., jak śpiewa Grabarz. trudno.
nie chodzi też o to, że tak zmanipulował mnie jeden wyjazd. nie.
może Paryż?
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi:
Milczysz
Tak cholernie cicho
Milczysz cicho
Już nawet nie głośno, nie
Nie tak, że można się z tobą pokłócić ciszą
Po prostu
Tylko się patrzysz
Gapisz tymi swoimi wielkimi oczami
Za którym albo nic nie ma albo wszystko
Traci sens
I ja
Nie mam ci nic do powiedzenia
Bo co mogę powiedzieć
Skoro nie wiem ile ciebie w tobie
a ile kolejnej fikcji
kolejnej sztuczności, udaru mózgu?
A może
Za tymi wielkimi oczami jest mój świat
Ale ja się boję
Za bardzo tam wejść
Bo wiem, że gdy podejdziesz
Ja będę milczeć
A ty nie
Wtedy możesz, pewnie tak, zniknąć
Będzie przykro
Może tobie też.
Napisała Magda Chrzestna
Nastrój:
tagi: